Główna zawartość

wtorek, 02 październik 2018 19:54

Powiatowo na Sportowo - Jordanów Śląski

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Jordanów Śląski ma w sobie jakąś taką sielskość małego miasteczka. Może dlatego, że nawet przy urzędzie gminy można się zatrzymać i zjeść czerwone jabłuszko? Może dlatego, że na ławce przy stawie czas się zatrzymuje? Gdy obejrzycie stare zdjęcia, to wycieczka stanie się podróżą w dwóch światach - link.

Tereny gminy to już łagodne wzgórza, ścieżki przez pola i asfalty z widokiem na Ślężę, które pozwalają na mocniejsze pedałowanie. Perełką jest Jańska Góra, gdzie znajdziecie najstarszą wieżę Bismarcka i urocze panoramy - link.

niedziela, 19 sierpień 2018 14:36

Izering

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Izering jak wymalowany. Zgodnie z listą był: trekking, leżing, brodzing, ławking i obiading. To była pora wrzosingu.

A dla niewtajemniczonych: ruszyliśmy spacerem z Polany Jakuszyckiej do Orle, gdzie spędziliśmy czas na trawie, potem poszliśmy na most na Izerze, chwilę później moczyliśmy nogi w Izerze i znowu leżeliśmy na trawie. Na obiad podeszliśmy do Chaty Górzystów i na ławce zjedliśmy naleśniki. Ociężali powędrowaliśmy z powrotem, zaliczając znowu spa w i przy Izerze. Kwitły wrzosy. I tyle.

22 km pełnego Izeringu :)

Galeria.

niedziela, 19 sierpień 2018 14:16

Powiatowo na Sportowo - Długołęka i Prababka

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Długołęka to kolejna gmina wrocławska z kwiatami na mostkach, zadbana i pełna zieleni. Szczyci się czystym powietrzem, parkami i lasami. Poza walorami przyrodniczymi warto obejrzeć słynny śląski Windsor . Na stronie gminy odnajdziecie nie tylko krótki opis perełek, ale i trasy rowerowe - poczytaj tutaj.

Na specjalne życzenie uczestników zamieszkujących okolice podjęliśmy wyzwanie i wjechaliśmy na Prababkę, żeby w przepięknym pędzie wrócić w gościnne lasy.

Ładny dzień i ładna gmina :)

poniedziałek, 13 sierpień 2018 20:26

Borowa

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Góry Wałbrzyskie w pełni lata prezentują się zaskakująco malowniczo. Niby malutki skrawek, niby blisko miasta, a kryją w sobie zakątki, które w odpowiednim momencie przenoszą w inny wymiar. 

Andrzejówka powitała nas brakiem ludzi. Pierwsza niespodzianka. Potem było śniadanie na trawie przy parasolce, która odgania deszcz. Dziewczyny robiły popisy gimnastyczne na słomie. Podejście na Zamkową Górę wykończyło prawie wszystkich. Niespodzianka. Piękna ścieżka wśród ogromnych drzew dała chwilę wytchnienia przed kolejną "dzidą" na Borową. Tam o włos uciekliśmy burzy (parasolka o dziwo zadziałała). Kolejna niespodzianka. W międzyczasie oczywiście non stop jedliśmy maliny i jeżyny. Skrótem zgubiliśmy Agnieszkę. To ci niespodzianka ... Maszerowaliśmy w łące po pas. Czołgaliśmy się pod drutem na pastwisku. Jak zwykle niespodzianka NadPrzewodnika. Zapoznaliśmy się ze stadem krów, koni, kucyków. Obejrzeliśmy drewniany kościół z 1608 r. i na koniec znaleźliśmy Agę, która piła już piwo w Andrzejówce. Ech. Co za dzień pełen niespodzianek :)

I tylko jedna mała wada. Śmieci turystów na Borowej :/

Galeria.

wtorek, 07 sierpień 2018 20:25

Fortuna w Kotlinie

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Kotlina Kłodzka dla kręcącego ma zawsze coś ciekawego. Wystartowaliśmy w pięknym słońcu z Barda, pooglądaliśmy sobie pałac w Kamieńcu i dojechaliśmy już w pierwszych kroplach deszczu do Polanicy-Zdrój. Jak typowi turyści usiedliśmy w restauracji przy deptaku, zwiedziliśmy sklepy z pamiątkami i ruszyliśmy w górę na Spaloną. Osiągnęliśmy piękną przestrzeń tuż przy schronisku i szczęście kołem się zatoczyło... Pękła rama w rowerze!! Wymuszony postój stał się początkiem miłego wieczoru. Od właściciela owiec dostaliśmy całą łąkę na nocleg, więc noc była jak w kurorcie. Poranek podzielił grupę. Część ruszyła kręcić dalej, część pognała do domu na finał mistrzostw, a ostatki pojechały szukać nowej ramy. Finalnie nikt trasy nie ukończył, bo grupa pierwsza poprzebijała koła i wróciła pociągiem... Ot, fortuna kołem się toczy. Plusem jest to, że spędziliśmy czas Razem, nikomu nic się nie stało, a pogoda była iście wakacyjna. No i owce też były. Mimo wszystko fajny weekend w zieleni!

poniedziałek, 16 lipiec 2018 21:25

Karkonosze z sakwami

Oceń ten artykuł
(10 głosów)

Wyrypa z uśmiechem, bo to można zaobserwować na pamiątkowych zdjęciach. A ponad wszystko zasada, że jak człowiek chce się zmęczyć, to znajdzie sposób. Wystarczy rower, sakwy i Karkonosze :)

Relacja Wojtasa.

wtorek, 10 lipiec 2018 20:44

Kolesarji

Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Wyzwanie 2018 zakończone sukcesem. Rowerem po Słowenii, od Alp Kamnicko-Sawińskich przez okolice Ljubljany do Szkocjańskiej Jamy, pod Śnieżnik i jeszcze do Piranu nad Adriatykiem. Tylko po to, by wspiąć się na Mangard, przełęcz na wysokości 2 055 m n.p.m. Przy okazji byliśmy dwa razy we Włoszech, zobaczyliśmy Dolinę Cepową, Most na Soczy, Jezioro Bocheńskie i Bled. Po tej jeździe znak 13% podjazdu już tylko budzi myśl: tylko tyle? Słowenia to raj dla roweromaniaków - kolesarji na drogach rządzą :)

czwartek, 14 czerwiec 2018 20:37

Powiatowo na Sportowo - Mietków

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Trzecia odsłona wycieczek rowerowych po Powiecie Wrocławskim. Tym Razem Mietków i ciekawostek mnóstwo, bo to przecież zalew, rozbiegówka do Ślęży, pałace wszędy i owędy, no i legendy. O tym, jak z pałacu w Siedlimowicach można było przejść pod ziemią do pałacu w Domanicach (dzięki czemu podobno i wyż demograficzny był...) między innymi. A nade wszystko Młyn w Siedlimowicach, gdzie ugości każdego Pani Iwona i Pan Witek. Dumny napis na wejściem do domu młynarza to 1908. Niesamowita konstrukcja, zabytkowe maszyny, ciekawe obejście i pasja właścicieli zachęcają do odwiedzin. Poza tym można kupić dobrą prawdziwą mąkę. Wypieczony z niej w domu chleb - pyszny, bo sami już sprawdziliśmy.

Mietków to gmina pełna niespodzianek, pisze o tym też Pani Lamparska. Link.

Młyn w Siedlimowicach.

Galeria.

 

 

 

poniedziałek, 11 czerwiec 2018 20:47

Koneser I

Oceń ten artykuł
(13 głosów)

Koneser, czyli objazdówka rowerowa dla wprawki. Pierwsza część objęła Góry Sowie i Wałbrzyskie, obiad przy lamach w Zagórzu Śląskim i przepocone kilometry :) 143 km

Obiad przy lamach znajdziesz tu, Zagroda :)

poniedziałek, 11 czerwiec 2018 20:08

Rychleby

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Pojechał z nami Tomek, z gustowną parasolką. I zaczęło mżyć, jakoś to opanował - akurat dziewczyny napiły się kawy w staromodnej czeskiej knajpce, gdzie urzekły je panie kelnerki. Potem ruszyliśmy z kopyta, słońce zaświeciło, baranki na niebo wyszły, jako i my za naszym przewodnikiem żywo podążaliśmy. Zieloność wszędzie, strumyczki, skałki i piękny las. Na deser Wieża Borówkowa, źródełka, święty Florian. Meandrowaliśmy wzdłuż granicy, aby odkryć ścieżki przy Lutyni, pomnik ku czci wiernym psom myśliwskim i galerię w lesie. Potem obiad na tarasie w starej celnicy i powrotny spacer. Na szczęście lać zaczęło przy parkingu. Na nic się zdała parasolka. Normalnie plaga :) Ania chociaż na chwilę załatwiła słońce...